wydarzenia

  wydrukuj podstronę do DRUKUJ12 kwietnia 2018 | 10:30 komentarzy 8

– Jak to dalej będzie? Nie wiem – mówi pan Marcin. – Miałem zdrową żonę, zdrowe dziecko… Lekarze w Łodzi powtarzają, żeby nie robić sobie nadziei

– Mówiłam, że rodzę, a oni związali mi nogi. To miało zatrzymać Stasia – opowiada. Podłączyli kroplówkę i kazali czekać.

Pielęgniarka wbiła wenflon, podłączyła kroplówkę.
– Macica zacisnęła się na dziecku i chłopiec został przyduszony. Tak mi wytłumaczono w szpitalu w Łodzi – mówi mąż pani Marty. – Gdy pani profesor zobaczyła dokumenty,  powiedziała, że to ewidentna wina szpitala. Powiadomiłem prokuraturę – dodaje rozżalony Marcin Długosz.
– Termin porodu wyznaczono na 14 kwietnia, ale miałam bóle, nie czekaliśmy – wspomina kobieta.

Pani Marta do szpitala w Skierniewicach trafiła 1 kwietnia o godz. 3.30 nad ranem.
Źle się czuła. Była przekonana, że Staś chce już wyjść na świat, że nie będzie czekał. Mimo to, lekarz tylko raz po przyjęciu do szpitala miał zobaczyć kobietę, potem jedynie dzwonił do położnych i pytał o jej stan. Był pod telefonem.
– Słyszałam jak mówiły mu, że wszystko jest dobrze, że jestem pod kroplówką. Miałam rodzić siłami natury.
Dopiero młoda położna, która przyszła na drugą zmianę, powiedziała, że zapis KTG jest zły. Pobiegła po lekarza.
Decyzja o cesarce była natychmiastowa. Kobieta miała tylko przejść na salę operacyjną.
– Pielęgniarka wzięła mnie pod pachę i praktycznie ciągnęła, bo nie miałam siły iść, nie wytrzymywałam z bólu.
 
O 7.58 Staś przyszedł na świat.

Chłopczyk został przewieziony do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Przebywa na oddziale neonatologii. Jest w stanie krytycznym.

– Synek urodził się z zamartwicą mózgu, jego większa część nie pracuje. Lekarze przez terapię hipotermią próbują go uratować. Mówią, że żyje tylko dlatego, że ma mocne serduszko. Żona regularnie chodziła na wizyty do lekarza. Robiliśmy wszystkie badania – prenatalne, USG. Nie rozumiem jak mogli nie dostrzec w szpitalu, że coś jest nie tak. Zamiast zrobić cesarkę, kazano czekać.
Anna Wójcik-Brzezińska, Joanna Młynarczyk

 

Cały artykuł na ten temat w najnowszym wydaniu "Głosu Skierniewic i Okolicy" w czwartek, 12 kwietnia, e-wydanie dostępne TUTAJ


Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

8Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Agata 8 6 miesięcy temu

    Chciałam tylko zaznaczyć, że panu Michalskiemu wcale nie odebrano prawa do wykonywania zawodu. Ten człowiek dalej pracuję tylko w Poddębicach woj. łódzkie. Nie ma sprawiedliwości w tym kraju, takie rzeczy uchodzą płazem. Brak słów...

    Edytowany: 6 miesięcy temu

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Mlody 7 11 miesięcy temu

    Witam, moja Zona lada moment ma rodzic. Wstepnie mamy rodzic w skierniewicach. Ale po tym co tu piszecie to nie wiem czy nie zmienimy szpitala.

    Edytowany: 10 miesięcy temu

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Ja 6 11 miesięcy temu

    Jak powiedziałam ordynatorowi na wizycie doraźnej, że rodze w Warszawie to był taki zły. Dlaczego?.Pytal. Mowil, ze u nas jest tak super. Wszystko się zmieniło itd. Jakos tego nie widac. Ja bardzo balam sie rodzic w Skierniewicach i na szczescie udalo sie gdzie indziej. Dziewczyny trzymajcie się zdała od tego szpitala i tych pseudo lekarzy.

    Edytowany: 10 miesięcy temu

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Załamana 5 11 miesięcy temu

    Ja w Skierniewickim szpitalu straciłam dwójkę dzieci :'( Pierwszy , fakt , to było poronienie w 20 tygodniu ciąży ale lekarz zero zostawił mnie samą sobie. Rodziłam naturalnie. Dziecko urodziło się martwe :'( :'( :'( Drugie straciłam w 36 tygodniu. Nie zrobili cesarki. Ułożenie było pośladkowe a ja w tych meczarniach rodziłam naturalnie. Synek nie przeżył:'( :'( :'( Wszyscy umywali ręce. To nie jest szpital tylko x-( Nikomu nie polecam ani tego szpitala , ani lekarzy Skierniewickich.

    Edytowany: 10 miesięcy temu

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~pawel 4 11 miesięcy temu

    to nie jest pierwszy raz do wiezienia z nimi wszystkimi

    Edytowany: 11 miesięcy temu

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Kotełson 3 11 miesięcy temu

    Też nie zamierzam tam rodzić. Łowicz i Skierniewice to syf i znieczulica

    Edytowany: 11 miesięcy temu

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~roman 2 11 miesięcy temu

    Dziwiłem się jak córka nie chciała rodzić w Skierniewicach.Jednak postąpiła mądrze.

    Edytowany: 11 miesięcy temu

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Ela. 1 11 miesięcy temu

    Nic się tam nie zmieniło, nic! Najpierw folwark Michalskiego teraz F. I J. Dają kobietom odczuć czym jest piekło na ziemi. Omijanie kobiety ta Skierniewicka rzeznie! Ile jeszcze dzieci uszkodza zanim ktoś jak michalskiemu odbierze im prawo wyk zawodu? Skandal!

    Edytowany: 11 miesięcy temu

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Artykuł załadowany: 0.1236 sekundy