Autor listu do

Autor listu do "Żołnierza Polskiego" mógł być świadkiem wizyty prezydenta RP. Stanisław Wojciechowski odwiedziła skierniewickie koszary w 1924 roku, czyli wtedy kiedy swoja służbę odbywał żołnierz ukrywający się pod inicjałami W.L. (Archiwum Cyfrowe Skierniewic/Muzuem Historyczne Skierniewic )

Na początku 1924 roku do redakcji „Żołnierza Polskiego” dotarł list. Jego nadawcą był żołnierz odbywający służbę w 18 Pułku Piechoty stacjonującym w Skierniewicach. Autor zachwalał pobyt w koszarach, jednak nie najlepiej wypowiadał się o mieście.

Wśród korespondencji do redakcji „Żołnierza Polskiego: pisma poświęconego czynowi i doli żołnierza polskiego” opublikowanych w numerze z 2 marca 1924 roku znalazł się list ze Skierniewic. Jego autorem był ukrywający się pod inicjałami W.L. żołnierz stacjonujący w skierniewickich koszarach. Z korespondencji można dowiedzieć się, jak wyglądało życie w skierniewickim garnizonie.

Błoto i brzydkie domy

Już w pierwszych zdaniach nadawcy niepochlebnie wyraża się o mieście, w którym przyszło mu odbywać służbę wojskową:

„Miasto Skierniewice nie jest bardzo ładne, bo dużo w niem błota i brzydkich domów”. Skierniewickie ulice według autora listu diametralnie kontrastowały z koszarami, w których żołnierzom jest „tak dobrze, jak nigdzie i na pewno niejeden pułk pozazdrościłby”.

Powodem był chociażby świetnie wyposażony sklep. Za niewielkie pieniądze z żołdu żołnierze mogli kupić w koszarowym sklepie chleb, herbatę, papierosy, masło, ser, zeszyty i ołówki. Mogli również ogolić się i ostrzyć. Do tego mogli liczyć na miłą i fachową obsługę: „To nie cywil, co to i oszuka człowieka, i nawymyśla żołnierzowi. Tu sprzedaje żołnierz, który jest i bardzo grzeczny, i wszystko tanio sprzedaje”.

Teatr w koszarach

Kolejną atrakcją nie tylko dla żołnierzy, ale również dla cywilnych mieszkańców miasta był teatr: „Takiego teatru w całych Skierniewicach niema; zawsze do nas cywile przychodzą. Nic dziwnego, bo nasz teatr jest bardzo ładnie urządzony, a żołnierze tam grają, jak artyści w Warszawie”. Autor listu do „Żołnierza Polskiego” wymienia dwa spektakle, które udało mu się zobaczyć. Były to komedie: „Ulicznik warszawski: krotochwila w jednym akcie ze śpiewami i tańcami” Antoniego Wieniarskiego oraz „Bzik mojej żony” Andrzeja Marka. Na W.L. i całej widowni spektakle zrobiły ogromne wrażenie. „Było tak ładnie i wesoło, że cały teatr buchał ze śmiechu” pisał żołnierz 18 Pułku Piechoty. Były to jedne z pierwszych przedstawień wystawione przez Teatr Żołnierski w Skierniewicach, ponieważ ten powstał na początku 1924 roku.

Jednak żołnierze nie tylko stacjonujący w skierniewickim garnizonie spędzali czas na ćwiczeniach i rozrywce. Jak czytamy w publikacji „26 Dywizja Piechoty” Piotra Paradowskiego i Jakuba Wojewody „w pułku duży nacisk położono na systematyczną walkę z analfabetyzmem i półanalfabetyzmem. W 1923 roku na czterysta osób uczęszczających na kurs ukończyło go 80 procent z wynikiem dobrym. W 1924 roku naukę pobierało już 731 uczniów. (…) Oprócz nauczania czytania i pisania prowadzono w pułku pogadanki wychowawcze na temat historii i geografii Polski, spółdzielczości, rolnictwa, szkodliwości nadużywania alkoholu. W 1924 roku odbyło się łącznie trzydzieści siedem pogadanek”. Słuchaczem kursów nauki czytania i pisania był również autor listu. Można podejrzewać, że tekst napisany i wysłany do redakcji był pierwszy dłuższym napisanym przez niego.

Żołnierze ze skierniewickich koszar poznawali historię Polski

Jeżeli chodzi o odczyty historyczne, to W.L. wspomina w liście prelekcję poświęconą powstaniu styczniowemu przeprowadzoną przez jednego z poruczników z okazji rocznicy wybuchu tego zrywu. „Potem orkiestra grała nam pieśni wojskowe i ładne marsze, a na zakończenie pokazano nam żywe obrazy” pisał. Wspomniany żywy obraz, to swoistego rodzaju rekonstrukcja historyczna. Jak opisuje nadawca listu wśród drzew stali powstańcy ze sztandarem uzbrojeni w karabiny. Część z inscenizatorów grała rannych powstańców, jeden z nich zaś udawał martwego.

„Widzicie teraz, jak żyją żołnierze w 18 p[ułku] p[iechoty]” - kończy list do redakcji „Żołnierza Polskiego” stacjonujący w Skierniewicach żołnierz.

Łukasz Saptura

ostatnie aktualności ‹

Jak oceniasz ten artykuł?

Głosów: 11

  • 11
    BARDZO PRZYDATNY
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKAKUJĄCY
    ZASKAKUJĄCY
  • 0
    PRZYDATNY
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
    NIEPRZYDATNY
  • 0
    WKURZAJĄCY
    WKURZAJĄCY
  • 0
    BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • Gość
    ~wojtek 0 ponad rok temuocena: 100% 

    Super ciekawostka ! Gdy służyłem w Twierdzy Modlin nikt by takiego pochwalnego listu na temat koszar nie napisał : )

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

historia

SYNOD BISKUPA OSIALA. Czy Kościół łowicki...

Czy Kościół łowicki uniesie ciężar własnej...

Czy znasz Skierniewice? Trzy proste, ale podstępne...

Wojsko wraca. Ale nie tam, gdzie czekano....

Rondo imienia ks. płk. Edwarda Chomy....

Uchwała bez echa? Skierniewicki samorząd...

eOGŁOSZENIA

Już teraz możesz dodać ogłoszenie w cenie tylko 5,00 zł za tydzień - POZNAJ NOWE OGŁOSZENIA