Królewski portret w Skierniewicach podziwiał sam władca

(Łukasz Saptura)

W skierniewickim kościele Świętego Jakuba, znajduje się portret Stanisława Augusta Poniatowskiego, ostatniego króla Polski. Umiejscowiony obok portretów prymasów i rezydentów skierniewickiego pałacu, jest jedynym wizerunkiem jakiegokolwiek polskiego władcy dostępnym w przestrzeni publicznej w Skierniewicach.

To unikatowe na skalę skierniewicką dzieło sztuki kryje za sobą bogatą historię. Portret Stanisława Augusta Poniatowskiego, umieszczony w stiukowym obramieniu z kartuszem zawierającym królewski monogram, zwieńczony jest koroną. Znajduje się na filarze południowym, przy wejściu do prezbiterium. Autorem wnętrz kościoła jest Efraim Szreger, który swoje dzieło zlokalizował w sposób nadający mu szczególnego znaczenia. I to on z pewnością lepił namalowanie portretu Poniatowskiego.

Szreger, związany z dworem Stanisława Augusta Poniatowskiego od 1764 roku, miał długą historię współpracy z królem. Otrzymał wiele prestiżowych zamówień projektowych oraz stypendium, które umożliwiło mu podróże po Włoszech, Niemczech, Francji i Holandii. Jego bliskie relacje z dworem królewskim tłumaczą obecność portretu monarchy w kościele. Fundator kościoła, prymas Antoni Kazimierz Ostrowski, również był blisko związany z królem Stanisławem Augustem. Ostrowski, jako biskup włocławski, był członkiem konfederacji Czartoryskich, która optowała za wyborem Poniatowskiego na polskiego władcę. W 1764 roku podpisał elekcję Stanisława Augusta oraz jego pacta conventa, czyli zobowiązania nowo wybranego monarchy.

Portret króla w Kościele Świętego Jakuba jest zapewne warsztatową repliką wizerunku z lat 1766-1771, namalowaną przez Marcella Bacciarellego. Stanisław August przedstawiony jest w zbroi i z Orderem Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika, odznaczeniem, które sam ustanowił i którego był pierwszym Wielkim Mistrzem. Owalna rama portretu jest otoczona skrzyżowanymi gałązkami palmy i dębu, symbolizującymi sprawiedliwość i potęgę. Nad portretem umieszczona jest korona. Monogram SA pod portretem to inicjały monarchy. Jak pisze Maria Anacka-Łyjak w monografii poświeconej tej świątyni, pod portretem polskiego władcy znajdowało się krzesło dla duchownego sprawującego liturgię.

Co ciekawe, król Stanisław August Poniatowski miał okazję osobiście zobaczyć swój portret w Kościele Świętego Jakuba. Według legendy, król odwiedził prymasa Ostrowskiego w Skierniewicach w maju 1783 roku oraz wczesną jesienią 1785 roku, kiedy to jego młodszy brat, Michał Jerzy Poniatowski, był prymasem.

Kościół Świętego Jakuba, ufundowany w 1781 roku przez prymasa Antoniego Kazimierza Ostrowskiego, to nie tylko miejsce kultu religijnego, ale również ważny element dziedzictwa kulturowego i historycznego. Dzięki staraniom Szregera i Ostrowskiego, świątynia ta stanowi unikalne połączenie sztuki i historii.

Jak oceniasz ten artykuł?

Głosów: 5

  • 5
    BARDZO PRZYDATNY
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKAKUJĄCY
    ZASKAKUJĄCY
  • 0
    PRZYDATNY
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
    NIEPRZYDATNY
  • 0
    WKURZAJĄCY
    WKURZAJĄCY
  • 0
    BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

historia

O Benedykcie Herbeście i kolonii akademickiej w...

Budowa skierniewickiego ratusza kosztowała...

Botaniczne trio z piekła rodem i korzeniach ze...

Wystawa o udziale skierniewiczan w bitwie o Monte...

Wystawa o udziale skierniewiczan w bitwie o Monte...

Dzień Zwycięstwa: obchody na cmentarzu świętego...

Genealodzy ze Skierniewic pomagają szukać korzeni

Jak skierniewicki ratusz z bonapartystami rozmawia

U genealogów w poszukiwaniu miłości