W uchwale sejmiku zarysowano argumenty, które mają przemawiać za Łodzią. Miasto położone jest w centralnej części kraju, w pobliżu wielu podmiotów polskiego sektora kosmicznego, od Creotechu i ICEYE po CBK PAN oraz instytucje rządowe. Dobre połączenia komunikacyjne, w tym szybka linia kolejowa do Warszawy i planowany CPK, wpisują się w model lokalizacji dotychczasowych centrów ESA, tradycyjnie powstających blisko stolic i głównych węzłów transportowych.

W uchwale sejmiku zarysowano argumenty, które mają przemawiać za Łodzią. Miasto położone jest w centralnej części kraju, w pobliżu wielu podmiotów polskiego sektora kosmicznego, od Creotechu i ICEYE po CBK PAN oraz instytucje rządowe. Dobre połączenia komunikacyjne, w tym szybka linia kolejowa do Warszawy i planowany CPK, wpisują się w model lokalizacji dotychczasowych centrów ESA, tradycyjnie powstających blisko stolic i głównych węzłów transportowych. (fot. Sejmik Województwa Łódzkiego)

Samorządowcy regionu włączyli się w ogólnopolski wyścig o nowe centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej. Uchwała intencyjna sejmiku przyjęta 25 listopada popiera lokalizację Centrum Kosmiczno-Obronnościowego ESA w Łodzi. Dokument pokazuje ambicje regionu, który chce budować pozycję w sektorze zaawansowanych technologii i wzmocnić udział Polski w europejskiej polityce kosmicznej. O powstanie inwestycji zabiegają także parlamentarzyści z Łódzkiego, który wystosowali (2.12) list do premiera Donalda Tuska.

25 listopada sejmik województwa łódzkiego włączył się w dyskusję o tym, jak ma wyglądać europejska architektura bezpieczeństwa kosmicznego – i jakie miejsce w tej układance zajmie Polska. Uchwała intencyjna, w której radni popierają lokalizację Centrum Kosmiczno-Obronnościowego Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w Łodzi, nie przesądza jeszcze żadnej decyzji w Warszawie, Brukseli czy Paryżu. Ale jest wyraźnym sygnałem: region łódzki chce być nie tylko logistycznym zapleczem kraju, lecz także jednym z centrów europejskiego „space defence”.

A jednak sesja, na której przyjmowano dokument, bardziej przypominała momentami sejmową potyczkę niż debatę o nowym modelu rozwoju. Opozycja zadawała pytania o treść, zakres i skutki projektu; rządzący odczytywali to jako próbę storpedowania inicjatywy.

Radny PiS Piotr Adamczyk zamienił rozważania o ESA w kąśliwą diagnozę pozycji polityków łódzkiej Koalicji Obywatelskiej w Warszawie: skoro – jak ironizował – trzeba pisać apele do „własnego premiera”, to może jej wpływy nie są tak duże, jak deklaruje.

Łódzkie kosmosy

28 października radni nadali tytuł „Honorowego Obywatela Województwa Łódzkiego” dr. Sławoszowi Uznańskiemu-Wiśniewskiemu – drugiemu Polakowi w kosmosie, pierwszemu na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Formalnie była to uroczysta, symboliczna decyzja; w praktyce – część większej układanki.

Uznański stał się twarzą nowej fazy polskiego uczestnictwa w programach ESA. Misja IGNIS, podczas której realizowano 13 eksperymentów naukowych i edukacyjnych, pokazała, że polskie instytucje i firmy potrafią dostarczać technologie na orbitę – od czujników hałasu, przez systemy przetwarzania danych, po eksperymenty biologiczne. Równolegle – choć niewiele na temat w przestrzeni publicznej się mówi – firmy takie jak Creotech, Scanway, N7 Space, KP Labs czy CIM-mes Projekt budują instrumenty, oprogramowanie i podsystemy dla misji księżycowych, eksploracyjnych i obronnych ESA.

Na tym tle listopadowa Rada Ministerialna ESA, która miała miejsce w Bremie była momentem przełomowym. Polska podpisała list intencyjny w sprawie utworzenia nowego Centrum Technologicznego ESA w naszym kraju. To początek drogi do ulokowania nad Wisłą dużej infrastruktury agencji, wyspecjalizowanej w technologiach podwójnego zastosowania (dual use), bezpieczeństwie i przetwarzaniu danych satelitarnych – zapewniają członkowie polskiego rządu.

Sejmik łódzki, przyjmując stanowisko popierające Łódź jako siedzibę Centrum Kosmiczno-Obronnościowego ESA, wchodzi więc w trwającą już na poziomie rządowym grę o lokalizację. Konkurentów nie brakuje – wymieniane są także Warszawa i Kraków – ale Łódź ma kilka mocnych kart.

Od centrum włókienniczego do kosmicznego huba

Argumenty z przyjętego przez sejmik stanowiska (uchwały intencyjnej) układają się w spójną opowieść o mieście, które chce przejść przyspieszoną transformację i nadziejach dla wyludniającego się regionu.

Łódź leży w środku kraju i Europy, w promieniu 100 km od większości kluczowych graczy polskiego sektora kosmicznego: od Creotechu przez ICEYE i CBK PAN po MON i POLSA. Szybkie połączenie z Warszawą, a w przyszłości z CPK i siecią kolei dużych prędkości, zbliża miasto do modelu, w jakim ulokowano dotychczasowe ośrodki ESA – blisko stolic i dużych lotnisk.

Mocne karty Łodzi to także 16 uczelni, 74 tys. studentów, silna Politechnika Łódzka i Uniwersytet Łódzki, projekty z zakresu cyberbezpieczeństwa, półprzewodników czy energetyki jądrowej oraz pięciu absolwentów PŁ pracujących już dziś w strukturach ESA (w tym sam Uznański). To nie jest gotowy „space cluster”, ale to materiał, z którego taki klaster da się zbudować.

Dzień przed sesją sejmiku rektorzy łódzkich uczelni wystosowali do premiera Donalda Tuska list z apelem o lokalizację centrum właśnie w Łodzi. Pod dokumentem podpisało się około 40 przedstawicieli świata nauki, biznesu i administracji.

W debacie sejmikowej te argumenty rozwijała m.in. radna Monika Malinowska-Olszowy, przypominając, że województwo mierzy się z depopulacją, a inwestycje w zaawansowane technologie to jedna z niewielu realnych szans na zatrzymanie młodych ludzi.

– Łódź ma kadrę, uczelnie, zaplecze logistyczne i miejsca, w których centrum można by ulokować – a centrum może przyciągnąć nowych mieszkańców i inwestycje – argumentowała.

Radna Hanna Gill-Piątek dodawała wymiar konkretny – około tysiąca wysoko kwalifikowanych miejsc pracy dla naukowców, inżynierów i technologów, rozwój firm okołokosmicznych oraz wpisanie Łodzi w koncepcję „polskiego Trójkąta ICT” (Wrocław-Katowice-Łódź), promowaną wspólnie z tajwańskim lobby przemysłowym.

Spór o treść czy o prawo do pytań?

W tym świetle aż prosiłoby się o poważną, merytoryczną dyskusję nad tym, co konkretnie oznacza centrum kosmiczno-obronnościowe ESA. Jakie technologie będzie rozwijać, jak finansowane będą inwestycje infrastrukturalne, jakie ryzyka niesie obecność instalacji monitorujących zagrożenia w przestrzeni kosmicznej.

Część tych pytań padła – tyle że formułowała je opozycja.

Radna Beata Dróżdż pytała, co wchodzi w zakres planowanego ośrodka, jakie będą wymierne korzyści finansowe dla województwa, czy UE przewiduje bezpośrednie finansowanie, gdzie centrum mogłoby stanąć i – co ważne politycznie – jakie ryzyka dla mieszkańców wiążą się z monitorowaniem zagrożeń kosmicznych i budową infrastruktury dual use.

Z punktu widzenia administracji regionalnej to pytania fundamentalne, bo przesuwają rozmowę z poziomu symboli („chcemy ESA w Łodzi”) na poziom konkretnych zobowiązań i kosztów. Z punktu widzenia koalicji rządzącej w sejmiku brzmiały jednak jak próba „rozmiękczenia” przekazu. Radny Piotr Bors z Lewicy określił je wprost jako „spłycanie tematu”, podkreślając, że – w jego ocenie – uchwała intencyjna w sprawie powstania w Łodzi centrum ESA to jedna z najważniejszych uchwał tej kadencji, bo wyznacza wspólny cel: „przyciągnięcie do regionu zaawansowanych technologii”.

Bors wykonał przy tym ciekawy retoryczny zwrot, przypominając radnym PiS, że w poprzednich latach niechętnie podejmowali uchwały wzywające „własny” rząd do konkretnych działań.

Sens jego wypowiedzi można streścić tak: dziś koalicja ma odwagę formułować oczekiwania wobec rządu, podczas gdy wcześniej dominowało przekonanie, że „rząd wie lepiej”.

Na tej kanwie w ostrym tonie odpowiedział Piotr Adamczyk z PiS, zarzucając Borsowi hipokryzję i, w istocie, próbując obrócić całą dyskusję w komentarz do relacji między Platformą Obywatelską a premierem. W jego ujęciu apel sejmiku do szefa rządu własnego obozu politycznego jest dowodem słabości. Komentował – skoro trzeba pisać uchwały, to znaczy, że „brakuje innych kanałów wpływu”.

Na końcu, zamiast rozmowy o ESA, pozostała więc scena znana z krajowej polityki -- oskarżenia o hipokryzję, złośliwe pytania o „prawdziwą siłę” Platformy w regionie i wzajemne podważanie intencji.

Problem polega na tym, że w tej wymianie słów zgubiła się zasadnicza stawka.

Kosmos, który coraz bardziej znaczy „bezpieczeństwo”

Warto przypomnieć, że mowa nie o „centrum kosmicznych marzeń”, ale o bardzo konkretnym instrumencie europejskiej polityki bezpieczeństwa.

Na listopadowej Radzie Ministerialnej ESA (CM25) państwa członkowskie przyjęły pakiet programów, który przesuwa ciężar działań agencji w stronę autonomii technologicznej, bezpieczeństwa i komercjalizacji.

Polska chce być jednym z krajów, które nie tylko kupują technologie kosmiczne, lecz także je współtworzą. Rodzime firmy – od Creotechu i Scanwaya, przez N7 Space, KP Labs, po CIM-mes – już dziś uczestniczą w misjach księżycowych, eksploracyjnych, obserwacyjnych i obronnych, rozwijając rozwiązania, które będą fundamentem europejskiej autonomii w kosmosie. W sektorze działa ponad 500 podmiotów, a ambicją rządu jest, by w kolejnej perspektywie to Polska stała się jednym z głównych beneficjentów programów dual use ESA.

Na tle tych liczb uchwała sejmiku łódzkiego nie jest więc niewinną deklaracją sympatii. To próba wskazania miejsca, w którym ma się materializować część tych miliardów euro – w postaci laboratoriów, biur projektowych, ośrodków testowych i setek miejsc pracy dla wysokiej klasy specjalistów.

Czy Łódź naprawdę jest gotowa?

Opozycja ma rację w jednym, jeśli Łódź chce realnie konkurować o lokalizację centrum ESA, nie wystarczy pokazowa uchwała. Potrzebny będzie pakiet bardzo konkretnych odpowiedzi i to szybciej, niż wynikałoby z normalnego tempa prac samorządowych.

Na pytanie o konkretną lokalizację dziś radna Malinowska-Olszowy uczciwie przyznaje, że na etapie uchwały nie wskazano konkretnego miejsca.

Potencjalnych terenów jest dużo – od obszarów w pobliżu lotniska po tereny poprzemysłowe – ale w rozmowie z ESA abstrakcyjne zapewnienia nie wystarczą. Potrzeba też modelu finansowania i wkładu samorządu w infrastrukturę, planowanie przestrzenne, wsparcie dla uczelni i firm. Bez jasnego planu finansowego łatwo będzie przegrać z konkurencyjnymi miastami.

W regionie łódzkim rozwijają się ośrodki B+R (od centrum badań molekularnych po firmy med-tech i biotech), ale sektor kosmiczny dopiero buduje swoją obecność. Z kolei pytania radnej Dróżdż o ryzyka dla mieszkańców nie są tylko politycznym pretekstem. Oczywiście, że projekty związane z obronnością i kosmosem będą naturalnym celem teorii spiskowych. Bez przejrzystej komunikacji o tym, czym centrum się zajmuje i czego nie robi, łatwo zamienić kosmiczną szansę w lokalny konflikt.

Ponad podziałami?

W tle listopadowej sesji jest jeszcze jedna decyzja – październikowe uhonorowanie Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego tytułem Honorowego Obywatela Województwa. To dobry test. Wszak misja IGNIS i obecność polskiego astronauty na ISS były jednym z nielicznych wydarzeń ostatnich lat, które mogły stać się ponadpartyjnym symbolem – inspiracją dla uczniów, pretekstem do poważnej rozmowy o edukacji STEM, nauce, innowacjach.

Zamiast tego w debacie publicznej dominowały anegdoty o pierogach zabranych w kosmos i pytania o „koszty misji”.

Sejmik województwa łódzkiego, decydując o tytule honorowego obywatela i przyjmując uchwałę w sprawie lokalizacji centrum ESA, zdaje się rozumieć o co jest gra i ma wyobrażenie stawki. Tyle że sama świadomość nie wystarczy. Pytanie brzmi, czy lokalni politycy będą gotowi potraktować projekt centrum kosmiczno-obronnościowego jako przedsięwzięcie wymagające minimum ponadpartyjnego konsensusu – podobnie jak budowa autostrad czy CPK – czy raczej jako kolejny front dla doraźnych sporów. Ostatecznie gra nie toczy się o to, kto „przyłoży” komu na sesji. Gra toczy się o to, czy za kilka lat młodzi inżynierowie (także ze Skierniewic!), studiujący w Łodzi będą wyjeżdżać do Berlina i Paryża, by pracować przy systemach bezpieczeństwa kosmicznego – czy też będą mogli robić to w Łódzkiem.
 

Anna Wójcik-Brzezińska

Anna Wójcik-Brzezińska

napisz maila ‹
ostatnie aktualności ‹

Jak oceniasz ten artykuł?

Głosów: 7

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
    BARDZO PRZYDATNY
  • 4
    ZASKAKUJĄCY
    ZASKAKUJĄCY
  • 2
    PRZYDATNY
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
    NIEPRZYDATNY
  • 0
    WKURZAJĄCY
    WKURZAJĄCY
  • 0
    BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

samorząd

Poradnik: wynajem kontenera na odpady zmieszane w...

Prowincja jako bastion i tarcza w wojnie kulturowej

Bezpieczeństwo. W Głuchowie o Rosji, Ukrainie i...

„Awaria państwa” i „pieniądze dla...

W Krainie Rawki "Działają Lokalnie"

Skierniewice świętują 569. urodziny

Pomnik na peronie, statuetka na scenie. Dlaczego...

„Z dziewiętnastu tylko ja żyję”. Eugeniusz...

Ambasador od relacji. Ks. Grzegorz Gołąb z...

eOGŁOSZENIA

Już teraz możesz dodać ogłoszenie w cenie tylko 5,00 zł za tydzień - POZNAJ NOWE OGŁOSZENIA