29 czerwca 2026Przeczytaj Artykuł
Jest taka czerwcowa noc, w której ogień miał oczyszczać, woda przepowiadać przyszłość, zioła nabierać mocy, a paproć, wbrew botanice i zdrowemu rozsądkowi, miała zakwitać. Nazywano ją różnie: nocą Kupały, sobótką, wiankami, nocą świętojańską. Każda z tych nazw prowadzi nad rzekę, nad jezioro, na wzgórze, przy ognisko, między ludzi, którzy chcieli choć przez jedną noc wierzyć, że los można podpytać o przyszłość.
Najstarsza warstwa tego święta wyrasta z obrzędowości słowiańskiej i letniego przesilenia. To moment, gdy dzień jest najdłuższy, noc najkrótsza, przyroda w pełni sił, a człowiek, przynajmniej według dawnych wierzeń, znajduje się bliżej tajemnicy niż zwykle. Później obrzędy te zostały związane z wigilią św. Jana Chrzciciela, czyli nocą z 23 na 24 czerwca. Tak dawna Kupała spotkała się ze św. Janem, a pogański żywioł z kościelnym kalendarzem.
W sobotę, 27 czerwca, ta opowieść poprowadziła do Batorówki pod Jeżowem. Pod patronatem redakcji eglos.pl odbyły się tam sobótki organizowane przez stowarzyszenie Jelenie w Terenie ze Skierniewic. Zabawa była pyszna. Dopracowana, pełna atrakcji i prowadzona tak, że goście ani przez chwilę nie zostawali sami z pytaniem: „co dalej?”.